zapachy

Zapach sprzedaje [recenzja]

Posted on

Czy można zrobić biznes na zapachu? Jeśli tak to niewątpliwie trzeba umieć wodzić za nos. Czekolada, kawa, czy jaśmin – każdy z nas ma jakąś woń wywołującą pozytywne emocje. Skoro zapach może wpłynąć na decyzje konsumenckie to jest to ogromnie ciekawe narzędzie komunikacji marketingowej. Mimo iż marketing zapachowy jest tematem niedocenianym w Polsce, od 2006 roku istnieje blog poświęcony jego tematyce.

Blog marketingzapachowy.info to najdłużej działająca w Polsce strona internetowa poświęcona roli zapachu w procesie sprzedaży oraz w interakcjach międzyludzkich.

To miejsce, w którym znajdziemy najważniejsze informacje o ciekawych konferencjach, seminariach czy eventach z zapachem w tle. Jest tu spis firm zajmujących się marketingiem zapachowym oraz skromna baza publikacji prasowych i internetowych. Są tu newsy, artykuły i wywiady, wypowiedzi naukowców i osób z branży zajmujących się lub zainteresowanych aromamarketingiem. A wszystko to napisane profesjonalnym, dziennikarskim językiem. Blog jest bardzo czytelny i przejrzysty. Informacje są logicznie uporządkowane w zakładkach.

Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu dział ciekawostek, w którym mogłam przeczytać na przykład o tym, że ulubionym zapachem Brytyjczyków jest zapach opiekanego chleba, że ktoś wymyślił pachnące worki na śmieci, a ryby lepiej biorą na zapachowe przynęty – trzeba jedynie wiedzieć czy dany gatunek ryb bardziej lubi szafran, wanilię czy czosnek.

Blog o zapachu powinien pachnieć i marketingzapachowy.info poniekąd to robi. Ozdobiony fotografią soczystych pomarańczy i zielonego jabłka oddziałuje na wyobraźnie tak, że każdy kto widzi ten obraz przypomina sobie zapach świeżych owoców.

zapachowy

Mimo tych wszystkich zalet blog pozostawia wiele do życzenia. Przeszkadza mi pustka w zakładce „zespół redakcyjny”. W poszczególnych newsach i artykułach znajdujemy informacje o sukcesach i sukcesikach autorów, sporadycznie pojawiają się również ich skromnie napisane sylwetki i zdjęcia, jednak niektórzy czytelnicy, tacy jak ja, cenią sobie personalizację przekazu i lubią wiedzieć coś na temat osób, które nadają do nich komunikat.

Brakuje mi również osobnego działu dostarczającego newsów o charakterze czysto naukowym. Na portalu znajduje się kilka bardzo cennych, naukowych artykułów i aż żal że jest ich tak mało. Wchodząc po raz pierwszy na stronę tego bloga, oczekiwałam większej ilości artykułów z dziedziny neuromarketingu, bo jeśli mówimy o tym, że zapach coś sprzedaje to wypadałoby wyjaśnić dlaczego człowiek tak reaguje na aromat? Dlaczego woń rozpylona w sklepie ma stymulować mój organizm do kupowania?

Największym problemem bloga jest mała interakcja z odbiorcami. Słowo „dyskusja” na tej stronie nie istnieje. Blog powinien być miejscem wymiany poglądów natomiast w ciągu 4 lat istnienia bloga na jego stronach pojawiło się dosłownie kilka komentarzy, w dodatku pozostawionych bez odpowiedzi redakcji.

Można się również skarżyć na regularność wpisów. Pojawiają się czasem raz na miesiąc, czasem raz na kilka miesięcy. Na pierwszej stronie bloga razi w oczy to, że między wpisem z życzeniami bożonarodzeniowymi a tym ze zdjęciem jaj wielkanocnych znajduje się zaledwie jedna notka. Marketing zapachowy jest tematem niszowym, jednak gdy prowadzi się blog czy portal wyspecjalizowany w jednym temacie, mimo wszystko powinno się kłaść nacisk na regularność wpisów. Brak wpisów to brak bloga, bo kiedy czytelnicy przez kilka miesięcy nie dostają świeżych informacji po prostu zapominają o istnieniu takiego źródła. Wówczas może nie pomóc nawet dobre pozycjonowanie strony.

Podsumowując, uważam że w blogu marketingzapachowy.info drzemie spory potencjał. Kiedy już jakaś informacja ląduje na stronie jest profesjonalna, dopracowana i interesująca. Jednak blog wymaga większego wkładu pracy, ponieważ wygląda trochę tak, jakby autorzy o nim zapomnieli.

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]

Smakowicie z firmą Paclan [recenzja]

Posted on

Nowoczesna pani domu, kobieta łącząca obowiązki żony i matki z wyzwaniami zawodowymi, po całym dniu pracy, opieki nad dzieckiem i gotowania, której to czynności oddaje się z prawdziwą przyjemnością, raz na kilka dni zasiada przed monitorem swojego komputera, by podzielić się z innymi internautami opowieścią o tym, co ciekawego ostatnimi czasy przytrafiło się w jej kuchni. Owocem tego dzielenia okazuje się blog o wdzięcznie brzmiącej nazwie Historie Kuchenne.

Taki sielski scenariusz wydarzeń, kreuje dla nas firma Paclan – producent woreczków śniadaniowych, worków na śmieci, folii aluminiowej oraz innych tego typu wynalazków, których obecności w kuchni nikt nie zauważa, do czasu, gdy znienacka nie zabraknie ich akurat wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.

historie kuchenne

Wracając do Historii Kuchennych… Blog tworzy niejako samodzielną, oderwaną od tej firmowej, stronę internetową, która żyje własnym, bardzo zresztą aromatycznym, życiem.

Wspomniana wcześniej pani domu, której nie sposób nie polubić, wprowadza nas w tajniki gotowania, smażenia i pieczenia sprawiając, że niejednemu, na samą myśl o jedzeniu, przysłowiowa „ślinka cieknie”. Na stronie znajdziemy sporo przepisów, wśród których każdy łasuch – bez względu na swoje kulinarne upodobania, znajdzie coś dla siebie. Każdy przepis pojawia się przy okazji krótkiej historii z nim związanej, która swoim żartobliwym i lekkim tonem przyjemnie wprowadza nas w klimat ciepłej, kuszącej zapachami, domowej kuchni. Opatrzony jest przy tym smakowitymi zdjęciami, co świetnie wpływa na wizualizację strony. Warto zaznaczyć, że zamieszczone przepisy wcale nie wymagają od czytelnika wielkich zdolności kulinarnych, co czyni blog bardzo przydatnym i przyjaznym.

Obok wspomnianej, szerokiej gamy przepisów, znajdziemy m.in. nowinki dotyczące wystroju i aranżacji kuchennych wnętrz, praktyczne porady, zabawne filmiki i zdjęcia, czy po prostu luźne rozważania na temat życia rodzinnego i nie tylko. Przystępny język, którego do opisywania swoich kulinarnych przygód używa autorka, jest mieszaniną żartu, kuchennego slangu i odrobiny ironii, co całkiem nieźle komponuje się z tematyką całości.

Warto zauważyć, że blog doskonale spełnia cel, do którego został stworzony – poprzez wpisy dotyczące sposobów na zachowanie w domu porządku, które – co należy zaznaczyć, wcale nie pojawiają się z przesadną częstotliwością, opowiada o nowościach produktowych firmy Paclan, a robi to w sposób na tyle umiejętny, że odbiorca – choć jest świadom faktu, że ma do czynienia z reklamą, nie odbiera jej jako natarczywej sugestii kupna.

Choć początkowo blog może wydać się odrobinę chaotyczny pod względem zróżnicowania tematycznego, to dzięki zakładkom takim jak np.: dom, kuchnia, inspiracje czy porządki, czytelnik – bez konieczności wertowania wszystkich wpisów, może odszukać wyłącznie te, które dotyczą interesującej go sfery. Tym samym strona staje się bardziej przejrzysta i uporządkowana.

Blog prowadzony jest systematycznie, nowe wpisy pojawiają się co kilka dni – nie za często i niezbyt rzadko, w sam raz, by jak na jakiś czas zaglądnąć na stronę i nadrobić ewentualne zaległości w czytaniu, nie męcząc się przy tym zanadto.

Czytając Historie Kuchenne oddałam się chwili niewątpliwej przyjemności. A ponieważ czekoladowe muffinki, które upiekłam w rezultacie „badań terenowych” prowadzonych na potrzeby niniejszej recenzji, wyszły całkiem nieźle, firmie Paclan wystawiam ocenę bardzo dobrą. I czekam na kolejne słodkie przepisy…

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]