wywiad

Wywiad z blogującą firmą – TP/Orange

Posted on Updated on

Witam w Nowym Roku 😉 Zgodnie z obietnicą zamieszczam wywiad z blogująca firmą – jednym z laureatów konkursu na Firmowy blog roku 2009. Precyzyjniej mówiąc – wywiad z Wojtkiem Jabczyńskim, rzecznikiem TP/Orange:

Wojciech Jabczyński

Dominik Kaznowski: Z perspektywy czasu, jak oceniacie największą przeszkodę lub wyzwanie jakie przyszło wam pokonać przed lub w trakcie pisania bloga firmowego?

Wojtek Jabczyński: Największym wyzwaniem było przezwyciężenie stereotypu Grupy TP, jako firmy zamkniętej na rozmowę z klientami i internautami. Pokazanie, że zależy nam na dialogu i potrafimy pochylić się nad realnymi sprawami ludzi, a nie dyskutowaniu tylko o poziomie EBIDTA, czy relacjach z UKE. Zależało nam również na zbudowaniu pozytywnych relacji i poprawieniu naszego wizerunku wśród tak ważnej i jeszcze nie do końca docenianej grupy, jakim są najbardziej aktywni internauci. Blog od początku był jednym z ważniejszych elementów naszej strategii PR w mediach społecznościowych. Ponadto naszym celem było dotarcie do klientów z informacjami, które ze względu na specyfikę działania dzisiejszych mediów, nigdy nie znalazłyby się w gazecie, radiu, czy telewizji. Biorąc to pod uwagę powszechne postrzeganie TP w necie i nasze cele to nie było wyzwanie, tylko MEGA-wyzwanie.

DK: Jak oceniacie projekt blogowania w firmie? Wiadomo, że trudno być sędzią we własnej sprawie, ale proszę o jak najbardziej obiektywną ocenę waszego bloga i całego procesu: z czym macie najwięcej problemów, co stanowi wyzwanie, co was motywuje, kto i wam pomaga oraz w jaki sposób?

WJ: Najlepszą odpowiedzią i oceną jest ewolucja z bloga rzecznika w pierwszą w Polsce firmową platformę blogową. Zaczęliśmy też publikować materiały wideo. To standard internetowej komunikacji w wielu krajach, a u nas jeszcze absolutna nowość. To świetne być prekursorem, ale zarazem i niewiadoma, jak przyjmie się w Polsce dialog firmy z klientami za pośrednictwem social media. Moim zdaniem, jak na razie to się sprawdza. Motywacją i drogowskazem na przyszłość jest sukces bloga rzecznika, który rozumiem przez ponad 10 tysięcy komentarzy i wielu stałych czytelników (ok. 2-3 tys. unikalnych użytkowników tygodniowo). Z wieloma utrzymuję bezpośredni kontakt, a ich opinie są ważne dla mnie i firmy. Chciałbym podkreślić, że nie byłoby sukcesu, gdyby nie bezcenna pomoc wielu osób, bez których pisanie bloga firmowego nie miałoby sensu. Chodzi o ludzi z BOK, marketingu, IT, sprzedaży itd. pomagających mi codziennie w odpowiedziach na pytania, rozwiązujących problemy klientów i dających rozsądne argumenty do dyskusji.

DK: Co prezes myśli o blogu?

WJ: Prezes Maciej Witucki absolutnie docenia rolę mediów społecznościowych w nowoczesnej komunikacji. To nowoczesny manager, który doskonale dostrzega jak zmienia się świat i komunikacja. Czyta różne blogi, co dodatkowo motywuje do pracy, bo łatwo o porównania. Nie wiem, co myśli, bo telepatia nie jest moją silną stroną, ale dał zielone światło na platformę blogową i wspiera nasze działania. To bardzo pomaga. Kiedy dostaliśmy nagrodę był jednym z pierwszych, którzy wysłali gratulacje.

DK: Największy błąd, jaki popełniliście podczas pisania bloga lub w trakcie przygotowań do jego założenia?

WJ: Nie doceniliśmy, jak bardzo blog jest potrzebny i ile czasu będzie zajmowało jego prowadzenie. W praktyce to 7 dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę.

DK: Największy sukces bloga lub zespołu/autorów go piszących?

WJ: To, że internauci docenili nasz wysiłek i zaczęli z nami otwarcie rozmawiać. Jestem pewny, że dzięki temu wielu z nich zmieniło stereotypowy stosunek do Grupy TP.

DK: Najważniejsza rada, jakiej można by udzielić firmom myślącym o założeniu bloga?

WJ: Nie ma jednej uniwersalnej rady. Po pierwsze trzeba odwagi. Po drugie, jeśli chcesz prowadzić bloga musisz być maksymalnie zaangażowany, być otwartym na dyskusję i nie obrażać się na krytykę. Po trzecie dobry zespół osób do pomocy, którzy zawsze wesprą Cię merytorycznie. Po czwarte szefów, którzy rozumieją, że w XXI wielu komunikacja zmieniła się, a Internet będzie odgrywał coraz większą rolę. Po piąte dystans do samego siebie i więcej niż odrobina autoironii. Po szóste wyrozumiała rodzina.

DK: Co oznacza dla Was nagroda, czy był/jest w wyniku jej otrzymania jakiś odzew w firmie, u klientów, partnerów biznesowych?

WJ: Nagroda ma przede wszystkim mobilizować do dalszej pracy i potwierdza, że warto podjąć ryzyko. Koledzy, którzy pracują przy platformie blogowej napisali, że poprzeczka została zawieszona wysoko, ale będą chcieli ją przeskoczyć. O to właśnie chodzi. Z firmy dostałem sporo ciepłych słów i gratulacji. To bardzo miłe, ale też zobowiązujące.

DK: W jaki sposób promujecie swojego bloga, zamierzacie to robić?

WJ: W Internecie informacja rozchodzi się błyskawicznie, jeśli tylko jest ciekawa, śmieszna lub kontrowersyjna. Internauci doskonale opanowali metodę „Przeczytaj i podeślij znajomym”. Mamy Twitter, Facebook, Blip itd. To przez media społecznościowe najlepiej promują się blogi, dlatego podlinkowujemy informacje gdzie tylko można. Staramy się też umieszczać newsy, który skłaniają do śledzenia naszych działań w necie. Jestem przekonany, że blog przynajmniej na razie nie będzie bohaterem kampanii reklamowej.

DK: Czy pisanie bloga zmieniło w jakiś sposób podejście w waszej firmie do komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej, public relations? Jeśli tak lub nie, to, dlaczego?

WJ: Zdecydowanie zmieniło się na lepsze. Na początku niektórzy managerowie i pracownicy spoza PR podchodzili do pomysłu bloga z lekkim niepokojem. Jednak z czasem, patrząc na sposób jego prowadzenia i zmianę nastawienia internautów, sami zaczęli podsyłać informacje, tematy oraz wspierać mnie w dyskusjach.

DK: Co Was najbardziej motywuje w pisaniu bloga? A co was demotywuje? I Dlaczego?

WJ: Motywuje frekwencja na blogu, ciekawe rozmowy i potrzeba nieustannego podnoszenia wiedzy. Nie jeden raz zdarzało się, że klienci lepiej ode mnie znali szczegóły ofert, czy regulaminów. Dlatego tak ważne jest merytoryczne wsparcie przez innych pracowników i ćwiczenie pamięci. No chyba, że ktoś urodził się omnibusem. Na szczęście nic mnie jeszcze nie zdemotywowało. Udało się zachować dobry poziom dyskusji. Pilnuję, aby nie było wulgaryzmów ani obrażania kogokolwiek na blogu. Jasne reguły pomagają wszystkim.

DK: Czy chcielibyście komuś podziękować?

WJ: Gdybym chciał podziękować wszystkim, którym powinienem lista zajęłaby połowę wywiadu. Dlatego postaram się streścić. Największe słowa uznania należą się wszystkim managerom i pracowników, którzy codziennie wspierają mnie merytorycznie. Mojemu szefowi Konradowi Ciesiolkiewiczowi, który jest wielkim entuzjastą mediów społecznościowych w nowoczesnym PR za to, że zaproponował mi pisanie bloga i zawsze wspierał. Agencji Webola, która zawsze służy radą, jak poruszać się w blogosferze i firmie netPR, która profesjonalnie dba o techniczną stronę bloga.

DK: Czy możecie dać 5 najcenniejszych rad i 5 najcenniejszych ostrzeżeń jak prowadzić bloga (z waszej perspektywy, co działa a co nie)

WJ:

Najcenniejsze rady:

  1. Nie unikać trudnych dyskusji i bądź otwartym na polemikę
  2. Masz prawo się pomylić, ale musisz umieć przyznać się do błędu
  3. Dostarczaj ekskluzywne informacje
  4. Zachowaj dystans do samego siebie i firmy
  5. Nie dopuszczać, aby blog stał się areną do obrażania kogokolwiek

Najcenniejsze ostrzeżenia:

  1. Nie kłam
  2. Nie traktuj internautów z góry
  3. To, co napiszesz w Internecie pozostanie w nim na zawsze
  4. Jeśli czegoś nie wiesz, zapytaj mądrzejszych
  5. Pamiętaj, że pisząc blog stajesz się osoba publiczną

DK: Jakie są dalsze plany rozwoju bloga/blogów?
WJ: W tym roku skupiamy się na rozwoju platformy blogowej i wykorzystaniu wideo.

DK: Dzięki za rozmowę 😉

Blogi firmowe – okiem jurora

Posted on Updated on

Dzisiaj pierwszy wpis pokonkursowy. Poniżej zamieszczam opinie i subiektywne przemyślenia Joasi Gajewskiej (rzecznika prasowego Naszej-klasy.pl):

Joanna Gajewska

Pierwszy pozytyw: choć oczy wysiadały przy przekopywaniu się przez setkę blogów, to jednak sama świadomość, że do konkursu w tym roku zgłoszonych zostało dwukrotnie więcej blogów niż w poprzedniej edycji była rzeczywiście budująca;  znak, że social media coraz mniej straszą, choć pewnie na dobre straszyć przestaną, gdy kategoria:  Blog instytucji, będzie równie licznie reprezentowana jak pozostałe.

Pierwszy negatyw: Dominik się już na ten temat rozpisywał, więc tylko z kronikarskiego obowiązku, bo dosadnie zaburzało to wrażenia:

  • bardzo często zdarzały się różne niedostatki w opisywaniu not – brak dat, brak archiwizacji wpisów, brak przedstawienia autora wypowiedzi (czasami pojawiały się podpisy typu: zamieścił admin – o zgrozo!;));
  • brak wiadomości o tym, ile osób zaangażowanych jest w tworzenie danego kanału; czasami nie było też żadnego systemu/licznika komentarzy, a w blogach uzbrojonych w  opcje komentowania niezwykle rzadko padała ze strony autora wypowiedzi zachęta do korzystania z nich;  zresztą, zazwyczaj komentarze zamieszczone pod kilkoma kolejnymi notami na danym blogu można by policzyć na palcach jednej ręki i niestety mankament ten dotyczył nie tylko raczkujących blogów, ale także tych z kategorii dojrzałe i profesjonalne;
  • często też brakowało narzędzi pozwalających subskrybować wpisy lub promować je w innych serwisach (najczęściej pojawiały się widgety światowych gigantów społecznościowych – wielkiego F i mniejszego T, co wielokrotnie nijak miało się do sytuacji komunikacyjnej firmy;  nie chodzi tutaj oczywiście o  upieranie się przy sławetnym: „Cudzie chwalicie, swego nie znacie”,  ale o zwyczajny pragmatyzm i efektywne dotarcie do właściwych grup docelowych);
  • niewiele blogów też zwięźle wyjaśniało czemu tak właściwie zapiski będą poświęcone; zdarzało się też, że niektóre blogi skrzętnie ukrywały dostęp do strony głównej firmy, a i firmy niejednokrotnie jakoś niezbyt mocno eksponowały dojście do bloga.

Drugi pozytyw: zaangażowanie autorów niektórych blogów jest wprost fascynujące, okazuje się bowiem, że można interesująco pisać o oponach czy innych częściach samochodowych,  że  można też sporo pisać o szafach – rozkładać je na czynniki pierwsze we wcale ciekawy sposób, z powodzeniem można też donosić o kawie, historie kuchenne przedstawiać naprawdę pysznie, no i wreszcie – że da radę dostosować blog (narzędzie wybitnie nowoczesne) do potrzeb muzeum (instytucji jeszcze aleksandryjskiej) – przesadyzm zamierzony, ale może będzie inspirujący dla innych podmiotów tego typu 🙂

Tutaj też pozwolę sobie na wybitnie jawną, subiektywną wycieczkę, ale przodowników raczej nie powinno się chwalić półsłówkami, więc będzie z przysłowiowym przytupem:

http://ethnomuseum.pl/blog/ ! Moim zdaniem to najlepszy blog nie tylko w swojej kategorii,  która, jak już wspomniałam była niezwykle skromnie reprezentowana, ale w ogóle w całym zestawieniu. Pierwszy rzut oka i palca: przejrzystość, czytelność, nawigacja – bez zbędnych zarzutów; liczba autorów – imponująca, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę informacje z topu bloga: „Blog prowadzony przez pracowników, stażystów, wolontariuszy i przyjaciół Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie” ; tematyka – rozległa, ciekawa, niejednostajna, noty niejednokrotnie przybierające formę rozległych artykułów; autorzy postów wchodzący w polemikę z komentatorami; ilustrowanie not adekwatnymi zdjęciami oraz podawanie ich autorów czy źródeł (co znów taką częstą praktyką w polskim Internecie nie jest), język – zasadniczo poprawny, zdania pisane po polsku i nie „z klawiaturą na kolanie”, no i last but [very] not least – przełamywanie schematów komunikacyjnych, ale od tego właściwe wyszłam;). Szkoda tylko, że z tego poziomu: http://pme.waw.pl/about.php nie można się bezpośrednio do bloga dostać, a i sama strona instytucji pozostawia wiele do życzenia, no ale to inna kwestia…

Drugi negatyw: niestety ponarzekać muszę na językową stronę blogów;  wniosek generalny – czasami (a w zasadzie to częściej niż czasami) warto przed publikacją noty przekazać ją, niekoniecznie do jakiejś wnikliwej redakcji, ale przynajmniej do zwykłego przeczytania koledze – zapewne uda się nam ustrzec wielu błędów, bo tych było sporo i to wszelakiej maści (pomijając literówki rzecz jasna); co jeszcze niepocieszające – żaden blog znacząco nie wybijał się pod względem  stylu  wypowiedzi, a to szczególnie ważne i prostsze wydaje się w przypadku blogów prowadzonych przez jednego autora, na wyróżnienie w tej kwestii zasługują kroniki informatyków (sic!): http://pgs.rzeszow.net/, szczególnie w kategorii literatura piękna;); inna kwestia – czasami ściany tekstów nie są najlepszym sposobem na przedstawienie tematu, warto pokusić się o dodanie odpowiedniej ilustracji, zdjęcia, screencasta, etc., i w ten sposób także urozmaicić zapiski.

Ogląd ostateczny: kilkanaście blogów reprezentowało bardzo wysoki poziom i mowa tu nie tylko o tych z podium, ale także o tych z peletonu; pojawiały się bardzo oryginalne propozycje, np.: http://inspiracje.scrap.com.pl/, http://www.blog.ancora-restaurant.com/ czy też blogi, których autor potrafił wciągnąć czytelników w rzeczywisty dialog: http://www.blog.tp.pl/wojciechjabczynski/; jednak problemem niejednokrotnie okazywał się „brak kompletności bloga” – ciekawa tematyka, ale grafika i nawigacja do obejścia szerszym łukiem bądź odwrotnie – wizualnie blog cieszył, ale merytorycznie nie zachwycał; ogólne wrażenia – pozytywne ze wskazaniem na plus pozytywne, choć obraz szczęśliwości skutecznie momentami burzyły blogi tych, co to powinni blaskiem promieniować, a raczej zaćmienia powodowali; ostatecznie – wszystkim startującym  – dziękuję, a laureatom – gratuluję, było co czytać;)!

Piszemy bloga: e-lady

Posted on Updated on

Poniżej kolejny z serii wywiadów z twórcami zwycięskich blogów. Tym razem z Anią Marynowską, właścicielką e-lady i blogerką.

Dominik Kaznowski: Dlaczego zdecydowaliście się założyć i prowadzić bloga firmowego?

Anna Marynowska: e-lady jest sklepem internetowym, więc siłą rzeczy śledzimy na bieżąco nowinki technologiczne. Kiedy zakładaliśmy bloga firmowego ten sposób komunikacji z klientami dopiero się rozwijał, w grudniu 2005 roku e-lady było wedle mojej wiedzy jedynym sklepem z naszego segmentu prowadzącym bloga. Tak więc naszym zamiarem było wyróżnienie się, zbliżenie się do klientów, wręcz zaprzyjaźnienie się z nimi. Nie zamierzaliśmy im jednocześnie niczego narzucać, stąd pomysł oddzielenia bloga od sklepu oraz powiązana z tym decyzja o nie poruszaniu na blogu tematów związanych z prowadzeniem sklepu. Staramy się raczej poznać naszych klientów 😉

Ania Marynowska
Ania Marynowska

DK: Czy były jakieś opory/obawy wewnętrzne w firmie?

AM: Absolutnie żadnych – Internet jest naszym naturalnym środowiskiem i nic co netowe nie jest nam obce.

DK: Czy musieliście uzyskać zgodę/aprobatę szefa? Czy było to trudne, czy musieliście namawiać/przekonywać?

AM: Właścicielka sklepu e-lady jest równocześnie jedną z blogerek. Wprawdzie obowiązki zawodowe związane z prowadzeniem sklepu nie pozwalają udzielać się na blogu tak często jak by się tego chciało, ale jak widać namowy absolutnie nie były potrzebne.

DK: Jakie widzicie główne korzyści dla was (autorów), a jakie dla firmy z prowadzenia bloga?

AM: Korzyści dla firmy to niewątpliwie możliwość poznania naszych obecnych i potencjalnych klientów od strony prywatnej. Mamy kilka zaprzyjaźnionych blogów, których autorzy nawiązują czasem do tego co dzieje się na blogu e-lady. Na przykład zachęcają swoich czytelników do uczestniczenia w organizowanych przez nas konkursach, co jest miłe tym bardziej, że czynią to bezinteresownie.
Korzyści dla autorek, to oprócz regularnego treningu w szlifowaniu pióra 😉 również możliwość pracy przy projekcie swego czasu nowatorskim, a obecnie rozpoznawanym i docenianym w kręgach marketingowych.

DK: Ile osób prowadzi bloga/pisze, jak często?

AM: Bloga prowadzą od początku trzy osoby: właścicielka e-lady oraz dwie redaktorki. Staramy się zamieszczać wpisy przynajmniej co drugi dzień, co daje około 4 wpisów tygodniowo. W sumie zamieściliśmy na blogu ponad 600 notek.

Piszemy bloga: Euro RSCG Sensors

Posted on Updated on

I kolejny krótki wywiad z blogująca firmą. Tym razem rozmowa z Maciejem Makuszewskim i Stachem Pogorzelskim z agencji PR Sensors.

Dominik Kaznowski: Dlaczego zdecydowaliście się założyć i prowadzić bloga firmowego?

Maciej Makuszewski: Założyliśmy bloga firmowego, bo chcemy profesjonalnie doradzać klientom w komunikacji w nowych mediach. Stwierdziliśmy, że najlepiej poznamy to środowisko, kiedy staniemy się jego częścią. Dziś nie wyobrażam sobie PRowca, który przychodzi do prezesa albo dyrektora PR w firmie i doradza otwarcie bloga korporacyjnego, albo prowadzenie blogger relations nie mając w ogóle doświadczenia w poruszaniu się w blogosferze.
Stanisław Pogorzelski: Poza tym blog miał być platformą wymiany wiedzy między nami – pracownikami Euro RSCG Sensors. Dzięki BlogERS uczymy się od siebie nawzajem.

DK: Czy były jakieś opory lub obawy wewnętrzne w firmie?

MM: Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie było. Komunikacja z mediami to uchylenie drzwi do firmy. Blogowanie to otwarcie tych drzwi na oścież. Każdy może wejść na naszego bloga i skomentować co i jak mu się podoba. I to anonimowo.
Największa obawa była jednak przed tym, że nikt nas nie będzie czytał. Zdajemy sobie sprawę z tego, że polscy PRowcy wciąż nie mogą się przekonać do blogów. Rzeczywistość pokazała jednak, że nie ma się czego bać. Po części dlatego, że przyjęliśmy dobrą strategię. Najpierw chcieliśmy trafić z komunikacją do pracowników Euro RSCG Sensors i grupy Euro RSCG. I to się udało.

DK: Czy musieliście uzyskać zgodę szefa? Czy było to trudne, czy musieliście namawiać lub przekonywać?

MM: Nie chodziło nam o zgodę Katarzyny Przewuskiej tylko o jej zaangażowanie w blogowanie. Co to za blog firmowy bez głosu dyrektor zarządzającej?:) Przez długi czas dostarczaliśmy wszystkim pracownikom Euro RSCG Sensors dowodów na to, że opłaca się blogować. Mówiliśmy o tym na spotkaniach statusowych, promowaliśmy ciekawe przykłady wpływu blogów na komunikację. Konsekwentna, wielomiesięczna kampania na rzecz blogowania została zwieńczona jedną rozmową. Przyszliśmy do biura naszej dyrektor zarządzającej i powiedzieliśmy: „Otwórzmy bloga”, a ona na to: „OK.”.

DK: Jakie widzicie główne korzyści dla was (autorów), a jakie dla firmy z prowadzenia bloga?

Stanisław Pogorzelski: Jeśli Agencja PR może wyrazić publicznie swoje zdanie na temat ważnych czy ciekawych spraw, a do tego wzbudzić dyskusję to jest to zdecydowanie korzyść. A poza tym możliwość dyskusji, wymiany poglądów to niesamowita frajda – my lubimy rozmawiać.
Korzyść agencji to i korzyść autorów, ale i uznanie bardziej bezpośrednie: jeden z inspiratorów bloga został nominowany do nagrody „Pracownika Roku”. Rosnąca opiniotwórczość bloga wpływa także na budowanie eksperckości konsultantów ERS.

DK: Ile osób prowadzi bloga (pisze), jak często?

SP: Swój debiut ma już za sobą 9 osób. Na razie z różną częstotliwością, ale widać wyraźnie, że ci „nieśmiali” coraz bardziej się oswajają i piszą częściej. Wpisy pojawiają się na blogu praktycznie codziennie – każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. Czasami pojawiają się nawet dwa posty dziennie. Nie znaczy to, że informacja szybko „umiera” – dyskusje i komentarze toczą się przy najgorętszych tematach jeszcze długo…

DK: Co byście poradzili firmom, które chcą prowadzić bloga, a co takim, które się boją lub w ogóle nie rozważają prowadzenia bloga?

SP: Pisać! I tyle. Zakładając oczywiście, że mają coś ciekawego do powiedzenia. Trudno chyba o ciekawszą i bardziej interaktywną formę komunikacji zarówno z własnymi pracownikami jaki i rynkiem. Niebagatelny jest również niski koszt prowadzenia bloga.
Drugą radą jest by przy starcie bloga nie trzymać się sztywnych reguł. Nie ma „Biblii Blogera”: to my decydujemy jak, kiedy i o czym piszemy. Dobry smak i uznanie czytelników niech będzie jedynym kryterium.

MM: Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że jeśli są ludzie, którzy chcą powiedzieć coś złego o firmie X to powiedzą to tak czy inaczej. Np. na jakimś forum. Trzeba też pogodzić się z tym, że ktoś tą złą opinię przeczyta i wyrobi sobie na jej podstawie zdanie.
Mając do dyspozycji bloga, firma ma większe szanse na feedback „prosto w oczy”. Ludzie zamiast wylewać swoje żale na forach, mogą przyjść na bloga. Wtedy mamy okazję do zajęcia stanowiska i rzeczowej dyskusji. Paradoksalnie blogowanie daje więc sporą kontrolę nad tym co pojawia się o firmie w sieci.
Jeśli firma boi się blogowania dlatego, że internauci mogą szukać na nią „haków” polecam chłodną analizę. Jeśli traktujemy krytykę jako atak na naszą reputację to lepiej nie blogować bo prędzej czy później ludzie zaczną nas krytykować. O wiele łatwiej jest blogować kiedy znamy swoje słabości i nie boimy się o nich rozmawiać po to aby w końcu je wyeliminować. Ale taka filozofia jest chyba wbrew instynktom wielu marketerów i PRowców.

DK: Czy prowadzenie bloga/tematy na nim poruszane wpłynęły jakoś na pracę w firmie/relacje lub może na postrzeganie Sensors przez konkurencję?

MM: Nie wiemy jak konkurencja nas postrzega ale wiemy, że na pewno nas czyta i czasami komentuje. Jeśli chodzi o relacje z pracownikami to najważniejsze jest to, że wiele osób mówi o blogu i o tematach na nim poruszanych. Zyskał renomę wewnątrz. Ciekawe jest też to, że BlogERS czyta spore grono byłych pracowników Euro RSCG Sensors. Biorą też udział w dyskusjach. To naprawdę miło z ich strony.