recenzje

Poznaj „Wymiary karier”, stwórz „CV na wymiar” [recenzja]

Posted on

Poszukiwanie pracy to nie lada wyzwanie. Bywa, że stajemy wobec tego zadania pełni obaw i przede wszystkim stresu. Czasem jesteśmy pewni siebie, jednak pytań nigdy nie brakuje. Co zrobić, aby moje CV wyróżniło się spośród kilkudziesięciu innych i zwróciło uwagę rekrutera? Jak poprawnie napisać list motywacyjny? Na te pytania swobodnie odpowiada blog „Wymiary karier”, stając się wygodną pomocą w przygotowaniach do wkroczenia na rynek pracy.

„Wymiary karier” jest blogiem firmowym prowadzonym równolegle ze stroną www.cvnawymiar.pl, gdzie specjaliści z branży HR oferują swoje usługi z zakresu pomocy w tworzeniu dokumentów aplikacyjnych, personal brandingu, doradztwa zawodowego i szkoleń. Strona i blog doskonale się uzupełniają, jedno nie może istnieć bez drugiego. Na stronie twórcy przedstawiają ofertę, chwalą się referencjami, podają ceny. Na blogu natomiast wykazują swoje umiejętności w praktyce. Czytelnik widzi, że nie ma do czynienia z przypadkową firmą, ale z ludźmi, którzy znają się na rzeczy. To bardzo trafne użycie bloga, jako elementu strategii PR. Ci, którzy zaglądają tu częściej z pewnością oswoją się z marką, a to już sporo. Niemałą rolę odgrywa tu właśnie to czytelne połączenie obu stron. Na witrynie firmowej widnieje wyraźne odniesienie do bloga, na blogu twórcy nie pozwalają zapomnieć, że jest on częścią „Cv na wymiar”.

cvnawymiar

Layout jest bardzo czytelny, już na pierwszy rzut oka. Białe tło, szara tonacja wszystkich elementów na stronie, wyróżniające się wielkie nagłówki i daty przypominają trochę wyglądem gazetę codzienną. I bardzo dobrze- witrynie o takiej tematyce nie potrzeba krzykliwości. Z nawigacją jest już jednak nieco gorzej. Co prawda umieszczone z prawej strony kategorie, tagi oraz archiwa sprawiają, że błyskawicznie można dotrzeć do interesujących nas treści, jednak problemy zaczynają się gdy chcemy przeczytać kilka wpisów pod rząd. Rzadko zdarza się, że widzimy cały tekst notki od razu- zwykle, żeby mieć taką możliwość musimy kliknąć „czytaj więcej”. A stamtąd bezpośredniego powrotu już nie ma. Nie znajdziemy też przejścia do następnej notki. Trzeba ponownie wyszukać interesującą nas kategorię i tam znaleźć kolejny wpis. Jest to oczywiście drobne uchybienie techniczne, ale nie bez znaczenia dla ogólnych odczuć związanych z odbiorem.

Treści na „Wymiarach karier” skierowane są nie tylko do tych, którzy na rynku pracy stawiają pierwsze kroki lub tych, którzy zmieniają zatrudnienie i chcą odświeżyć swoje CV. Blog porusza także tematykę personal brandingu, a więc grupą docelową są tu też osoby, które już pracują i na swoim stanowisku czują się bardzo dobrze, ale przecież mogą jeszcze się poczuć pewniej.

Do mówienia o rynku pracy blog wydaje się świetnym narzędziem. Publikacje książkowe z tego działu pokazują pewne ogólne standardy, ale szybko też tracą na aktualności. Na blogu można odnieść się do najnowszych trendów w tej jakże dynamicznej dziedzinie.

Tak też dzieje się na http://www.cvnawymiar.pl/blog/. Znajdziemy tu oczywiście garść może zasłyszanych już gdzieś, ale też bardzo praktycznych porad dotyczących przygotowania dokumentów aplikacyjnych, czy zachowania się podczas rozmowy rekrutacyjnej, ale nie tylko. W odpowiedzi na rosnącą popularność portali społecznościowych pojawiły się tu notki o wykorzystaniu ich w poszukiwaniu pracy. O nagrywaniu video CV można było przeczytać zaraz po tym, jak w Urzędach Pracy zainstalowano sprzęt i oprogramowanie do tworzenia takich aplikacji. Latem doradzano jak elegancko i wygodnie ubrać się do pracy, kiedy na dworze doskwierał upał. Tak więc wpisy odpowiadają bieżącym potrzebom, a to duża zaleta bloga.

Głównym tematem „Wymiarów karier” jest kreowanie marki osobistej. Nic więc dziwnego, że postać autorki bloga jest tak wyraźnie zarysowana. Jest nią Izabella Wojtaszek, jak pisze o sobie: „pisarz CV, coach kariery, trener biznesu”, jednocześnie założycielka „CV na wymiar”. Na stronie firmowej można znaleźć odnośniki do opisujących jej doświadczenie zawodowe kont na LinkedIn i GoldenLine. W kilku miejscach można zobaczyć też jej uśmiechnięte zdjęcie, czarno-białe, profesjonalne. Dzięki temu nie mamy wątpliwości: mamy do czynienia ze specjalistą w tej branży. Co bardzo ważne, autorka pisze bloga ze swojej perspektywy. Jako zawodowy doradca pomaga często odwołując się do własnych doświadczeń. Język nie jest tu zbyt formalny, a teksty czyta się lekko.

Zazwyczaj publikowanych jest kilka wpisów w miesiącu, co skłania do częstego odwiedzania bloga. Niepokojące są jednak dość długie, niewytłumaczone przerwy. Taka miała miejsce między początkiem lutego a końcem kwietnia, gdzie nie powstała żadna notka. Obecnie ostatni wpis pojawił się 29 września.

Trudno jest ocenić odbiór bloga przez jego czytelników. Komentarze pojawiają się bardzo  rzadko, jednak są merytoryczne i wyczuwalne jest w nich zaangażowanie odbiorców. Na wszystkie autorka skrupulatnie odpowiada. Takich interakcji mogłoby być więcej- może blog nie jest dostatecznie wypromowany? „CV na wymiar” posiada także profil na Facebooku, który składa się głównie z notatek przekopiowanych z bloga. Tutaj widoczna jest już tworząca się wokół firmy społeczność: 130 osób polubiło jej profil, pod niemal każdym postem kilka osób klika „lubię to”.

Portale społecznościowe mają duże znaczenie w komunikacji firmy i jest to bardzo widoczne na blogu „Wymiary karier”. Oprócz zaproszenia do obserwowania jej na Facebooku, obecny jest odnośnik do Twittera, a każdą notkę można „wykopać”.

Blog pisany jest od półtora roku i mam nadzieję, że to dopiero początek. Całość prezentuje się spójnie i fachowo i odnoszę wrażenie, że sprawdza się jako narzędzie w komunikacji firmy. Zainteresowanych tą tematyką nigdy nie zabraknie, więc przy odpowiedniej promocji bloga, można dotrzeć do nowych odbiorców.

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]

Reklamy

Blog Łubu Dubu PR [recenzja]

Posted on Updated on

Blog Łubu Dubu Pr prowadzi dwóch Pr-owców i dziennikarzy Marcin Grządka i Paweł Sakowski, kilka lat przepracowali jako dziennikarze, później znaleźli się po drugiej stronie mocy. Blog istnieje od sierpnia 2009 roku a w zeszłym roku otrzymał 3 miejsce w konkursie na blog firmowy w kategorii blog młody.

Grafika prosta i czytelna dominują kolory szarości i czerwieni. Składa się z czterech zakładek głównego tekstu oraz okienka z danymi kontaktowymi i archiwum. Megafony w rekach autorów są odzwierciedleniem chęci wykrzyczenia swoich przemyśleń oraz dotarcia do jak największej liczby odbiorców. Zmieszanie szarości z czerwienią łączy elegancję z ekstrawagancją, tak jakby autorzy chcieli powiedzieć jesteśmy profesjonalistami ale ze świeżym i nietuzinkowym podejściem do wykonywanej pracy.

lubudubu

W zakładce o nas można odnaleźć kilka informacji o autorach, w następnej co oferujemy wykaz dostępnych usług, w zakładce zaufali nam kilka znanych firm. Wpisy na blogach napisane prostym językiem z lekką dozą dowcipu. Silnie zaznacza się przegląd prasy o tematyce Pr-owej i marketingowej, np. „Media&Marketing” oraz komentowaniu artykułów, ale nie tylko na tapecie nalazł się nawet wysokie obcas, przekrój, a nawet „Teraz Rock”. Dużą grupę stanowią także wpisy o najnowszych kampaniach dwóch Pr-owców ich zamierzeniach, także wynikach pracy, możemy się dowiedzieć że powstaje nowy MedTube czyli YouTube dla lekarzy. Tekst na blogu ma charakter felietonu odwołuje się do artykułu bądź rzeczywistości i zostaje wzbogacony o przemyślenia autora.

Autorzy pokusili się także o ocenę kampanii reklamowych innych firm, np.: Banku WBK, dostało mu się za reklamę z Gerardem Depardieu. Odnaleźć także można kilka recenzji książek lub filmów. Nowe wpisy ukazują się średnio raz na miesiąc chyba że dzieje się cos ważnego dla autorów i tworzą dodatkowe, ogólnie w doborze tematyki panuje miszmasz. Chwytliwe tytuły wpisów przykuwają uwagę zazwyczaj są to gry slów, np.:  „No to frugo robi wielka różnicę”, opisujący jak zmieniał się odbiór reklamy na przestrzeni 20 lat.

Autorzy bawią się Pr-em lubią swoją pracę, czytając bloga możemy zobaczyć jakimi ludźmi są autorzy jakie mają spojrzenie na kwestie PR-u, wybierając ich firmę nie wybieramy listy usług tylko żywych ludzi. Moim zdaniem blog idealnie przybliża firmę klientowi i czyni ją bardziej dostępną.

37 autorów blogu, 62 blogi w konkursie i 3 tygodnie do końca zgłoszeń [aktualizacja 2]

Posted on Updated on

…czyli liczbowo. Zapewne zauważyliście, że na blogu zaczęły pojawiać się recenzje polskich blogów firmowych. To efekt pracy studentów w projekcie „Blog jako narzędzie PR„. Pojawił się rowniez wywiad z blogująca firmą a kolejne oczekują na publikację (podobnie jak recenzje). Jeśli chcecie aby i z Wami został przeprowadzony wywiad (publikacja wywiadu na blogifirmowe.wordpress.com) to zgłaszajcie się w komentarzach do tego wpisu.

autorzy

W konkursie mamy już 49 zgłoszeń (blogi i mikroblogi). Przypominam – zgłoszenia można dodawać tutaj. Zostały jeszcze 3 tygodnie.

Podobnie jeszcze przez 3 tygodnie macie szanse otrzymać nagrodę Fair Play – szczegóły tutaj. W skrócie – nagroda przyznawana będzie dla każdego bloga, który zgłosił się do konkursu i doda u siebie wpis zapraszający inne blogi do udziału 😉

Prawdopodobny termin seminarium podsumowującego cały projekty to 20 stycznia (Wrocław). Zapraszam do zgłaszania się chętnych którzy chcieliby podzielić się swoimi doświadczeniami w blogowaniu.

[aktualizacja]

No i mamy też patronat nad konkursem IAB Polska.

iab polska

ARBOBLOG – „O reklamie, marketingu i wielu innych sprawach bardzo nieoficjalnie;)” [recenzja]

Posted on

Słowem wstępu do recenzji bloga www.arboblog.pl pozwolę sobie przytoczyć zwięźle najważniejsze informacje o firmie aby potencjalny czytelnik wiedział z jakim gigantem ma

do czynienia. Grupa ARBO bowiem, wcale nie należy do tzw. „małych płotek” na rynku polskich firm i przedsiębiorstw zajmujących się szeroko pojętymi działaniami reklamowymi i marketingowymi w Internecie i myślę, że warto zaznajomić się z tą marką.

ARBOmedia Polska działa na rynku reklamy. Firma obejmuje ARBOinteractive Polska – agencję kompleksowej obsługi kampanii reklamowych w Internecie oraz ARBOmedia OOH – agencję reklamy Ambient/ out of home.

ARBOnetwork to jedna z największych sieci reklamy internetowej w Polsce. Firma skupia blisko 600 serwisów o tematyce rozrywkowej, muzycznej, społecznościowej, motoryzacyjnej, kobiecej, turystycznej, IT i nie tylko.

Grupa ARBOinteractive stanowi część ARBOmedia AG, europejskiej firmy zajmującej się sprzedażą mediów oraz doradztwem i realizacją w zakresie reklamy i sponsoringu.

ARBOinteractive posiada oddziały w Czechach, Rumunii i Rosji. Na rynku europejskim współpracuje m.in. z serwisem Facebook – jako jego partner strategiczny w krajach Europy Środkowo – Wschodniej.

Polski oddział ARBOinteractive obejmuje poza siecią ARBOnetwork także:
BizOn media – sieć tematyczna, oferująca reklamę online skierowaną do grupy ‘biznes’
V2Media – pierwsza w Polsce sieć internetowej reklamy wideo
behavia -pierwsza w Polsce i jedna z pierwszych w Europie sieć reklamy behawioralnej
LogicSearch – agencja zaawansowanych kampanii SEM
SmartContext – system reklamy intekstowej
Facebook NOW – dział sprzedaży serwisu Facebook
adKing – agencja interaktywna
AdAhead – agencja niestandardowych mediów interaktywnych
Tribe Guru – agencja marketingu społecznościowego
ARBOinteractive CEE – dział kampanii międzynarodowych
NewMedia Labs – inkubator pomysłów internetowych

Zabierając się za wnikliwe studiowanie bloga grupy ARBO z początku miałam pewne obawy.

Spodziewałam się, że napotkam tam nadmierny formalizm tekstowy, treść najeżoną profesjonalizmami i naukowymi terminami, czego można się w zasadzie spodziewać ze strony większych korporacji i firm o tak rozbudowanej pozycji i kompleksowej strukturze.

Osobiście nie znoszę formalizmu wypowiedzi jako takiej, subiektywnie rzecz ujmując – uznaję ją za sztuczną i w dużej mierze nudną. Dlatego szczerze mówiąc miałam cichą nadzieję, że moje obawy okażą się nie uzasadnione, gdyż czekało mnie przeczytanie wpisów na blogu firmy z ponad 3 lat jego istnienia, począwszy od czerwca 2007 roku do chwili obecnej. I choć wiem, że istnieją pewne umowne normy wypowiedzi ala – „na korporację” to ciągle wydawało mi się, że taka forma komunikacji nie do końca do mnie przemówi a na pewno już nie porwie mnie w ryzy grona swoich zwolenników.

No, ale nic – pomyślałam. Sama wybrałam pisanie recenzji tego bloga, więc teraz nie ma odwrotu. Chciałam napisać o blogu, studiowanie treści którego, nie będzie tylko wypełnieniem ponurego obowiązku „pracy domowej”, ale przede wszystkim pozwoli mi się czegoś nauczyć. A wiedząc, o czym traktuje blog Arbo ( kampanie reklamowe, nowe media, promocja w Internecie, marketing itp.) postanowiłam zaryzykować i zgłosić się do recenzji właśnie wyżej wymienionego.

Tymczasem ku mojemu niebotycznemu zadowoleniu już pierwszy wpis na blogu, który dopiero rodził się do życia rozwiał wszelkie moje wątpliwości co do owego domniemanego formalizmu…:

„ (…) na naszym blogu będziemy publikować najciekawsze kampanie ambient/guerrilla marketing, najfajniejsze kreacje, najbardziej odjechane pomysły, które za sprawą klienta nie ujrzały światła dziennego oraz najprawdziwsze wydarzenia z życia ARBOmedia. Krótko mówiąc: NAJ!!

I jeszcze jedno – nikogo nie będziemy wywyższać.., cukrować.., i nikomu nie będziemy wchodzić w…;)”.

Do tego doszło także skonstatowanie o charakterze bloga :

„To, czego nie wypada napisać na stronie lub jest za ciężkie aby Cię przyspamować

oraz

” O reklamie, marketingu i wielu innych sprawach bardzo nieoficjalnie;)”

Po takim wstępie, delikatnie zdziwiona, lecz zadowolona z takiego luźnego „powitania”, uśmiechnęłam się do siebie i zapuściłam się w dalsze, głębokie penetrowanie zasobów arbobloga.

Zacznę od tego, co najbardziej się rzuca w oczy przy pierwszym styku z blogiem a mianowicie szata graficzna i jego wizerunek wizualny.

Sama pisałam pracę licencjacką z kreowania wizerunku medialnego przy wykorzystaniu m.in. środków wizualnych, więc proszę wybaczyć tę moją rozwlekłą wnikliwość i „zboczenie” w tym kierunku;)

Otóż przy tworzeniu wizerunku kolor odgrywa rolę zasadniczą, nadaje i określa charakter. Wiele osób nie dostrzega znaczenia koloru czy też problemu z odpowiednim jego dopasowaniem do określonego przedmiotu. Natomiast umiejętne wykorzystanie wiedzy na temat znaczenia i właściwości kolorów, pozwala na wyrażenie nawet poprzez jedną barwę tych cech wizerunku, z którymi firma pragnie się utożsamić. Kolor odgrywa przy każdym produkcie rolę znacznie większą, niż laik jest w stanie przypuszczać. Unifikacja współczesnego świata powoduje, że język skojarzeń kolorów wydaje się mieć charakter uniwersalny. Ekipa arbobloga wydaje się dobrze o tym wiedzieć, gdyż barwa przyjęta do głównej kompozycji na blogu raczej nie jest przypadkowa. Główna zakładka górna na blogu wraz z logo oraz wszystkie hasła główne na bocznej kolumnie wertykalnej dzielące bloga na skonkretyzowane działy są barwy pomarańczowej. Tymczasem każdy wymiar koloru warunkuje odmienne reakcje behawioralne….im bardziej nasycony jest kolor jakiegoś przedmiotu, tym większe wywołuje on wrażenie na odbiorcach. Np. kolor niebieski i zielony sprawiają wrażenie większego oddalenia aniżeli czerwony, pomarańczowy czy brązowy, które są bliższe.

Symboliczne i psychologiczne oddziaływanie koloru pomarańczowego to : przede wszystkim działanie pobudzające, innowacja, ciepło, radość, słońce, przepych, bogactwo, władza, rozmach, pompa;

(wg danych z tabeli o oddziaływaniu niektórych barw : Ze świata reklamy, pod red. A.S. Barczatka i A.Pitrusa, Kraków 1999)

Uważam, że wykorzystanie tej barwy świetnie i adekwatnie wpisuje się w charakter innowacyjnej, nowoczesnej, dynamicznej i nastawionej na kreatywność tożsamości struktur Grupy ARBOmedia. Dlatego też, za sam dobór koloru do szaty graficznej należy się im duży plus.

Badając dalszą spójność tożsamości firmy z wizerunkiem bloga – przechodzę do

kroju pisma.

Element kreowania wizerunku firmy, jakim jest typografia, również tworzy charakter tożsamości wizualnej firmy i nie można go zlekceważyć.

Typografia powinna wesprzeć przekaz tekstu, ułatwić jego percepcję.

I tak również dzieje się na blogu arbo.

Na blogu wykorzystano najbardziej klasyczny krój pisma, a czcionki jego typu charakteryzują się prostotą, są wymierzone w proporcjach, bez ozdobników, przerostów i uproszczeń. Zastosowany krój kojarzy się z elegancją, harmonią i zaufaniem.

Uważam, że najprostsze rozwiązanie wyboru czcionki oznacza w tym przypadku również rozwiązanie najlepsze. Nie zaburza całej kompozycji i nie rozdrażnia, a dzięki temu pozwala się skupić na treści czytanych wpisów. Mi wykorzystana typografia jak najbardziej odpowiada.

Przechodząc do układu treści na stronie należy zwrócić uwagę na symetryczny podział na trzy podstawowe kolumny.

Pierwsza kolumna to główna treść bloga, kolejno ułożone, cykliczne wpisy.

Kolumna druga, środkowa, zawiera w sobie ułatwiający się poruszanie po blogu ( za co duży plus ) podział na kategorie, tagi, odsyła do ulubionych stron internetowych, konkurencyjnych (!) blogów traktujących o kreacji i designie oraz reklamie i mediach, jakie warto prześledzić wg bloggerów arboblogu, oraz wykaz statystyk i badań. I tu również wielka pochwała za zamieszczanie ciekawych linków do blogów i wpisów konkurencji, którymi potencjalny czytelnik arbobloga może się zainteresować, jako, że traktują o podobnej tematyce.

Bo przecież chodzi o to, aby jak najwięcej się nauczyć i zaczerpnąć interesującej nas wiedzy na dany temat, a nie jedynie przyszpilić się do jednego bloga branżowego.

Uważam, że takie działanie wyzwala jeszcze większą lojalność ze strony czytelnika, który chętnie będzie zaglądał na stronę właśnie arbobloga, mając na uwadze również polecenie innych branżowych stron godnych uwagi przez osoby znające się na swoim fachu, niż na ślepo samemu wyszukiwać podobnych stron spośród tysiąca w przeglądarce Google. Ponownie – bardzo dobry zabieg.

W kolumnie drugiej pojawiły się również takie narzędzia jak: widget FaceBook’owy, w którym można śledzić bieżące wpisy na profilu ARBOinteractive oraz unowocześniony Blogroll, który zespół obiecał ciągle udoskonalać a także ramka z najnowszymi wpisami i komentarzami.

W prawym górnym rogu natomiast można znaleźć ponadto ikonę umożliwiającą dopisanie się do ich kanału RSS.

I wreszcie w trzeciej kolumnie znalazły się logotypy wszystkich brandów ARBO (jakie wymieniłam na początku wpisu w informacjach dot. firmy), a także zostało przeniesione do niej archiwum bloga od 2007 roku.

Całość kompozycji w trzech kolumnach jest spójna i bardzo przejrzysta. Kojarzy się z rzetelnością i dokładnością całej marki ARBO.

Co więcej, pod każdym postem są oczywiście tagi oraz, co ciekawe, odsyłacze do „podobnych postów”, co również wg mnie świetnie ułatwia poruszanie się po blogu i szybsze odnajdywanie interesujących nas tematów. Kolejny plus dla bloggerów.

Jedyne czego mi brakuje w precyzyjnie oddanych podgrupach i  kolumnach to brak uwzględnienia informacji o autorach bloga oraz, co równie ważne, podania kontaktu do koordynatora bloga lub autorów głównych. Blog nie jest prowadzony przez jedną osobę.

Co widać po dodawanych wpisach przez różne, cyklicznie przewijające się osoby. Naliczyłam około 8, z czego 3-4 są najbardziej zaangażowane i pisują najwięcej postów. Aczkolwiek, prócz tego, że na pewno są to ludzie związani z grupą ARBO, to nadal nie wiadomo kim są ( i dokąd zmierzają…;P) i jaką pełnią funkcję zawodową. Może świat się nie zawali bez tej informacji na blogu, ale uważam, że pojawienie się takiej dopełniałoby spójny charakter skondensowanej bazy informacji na blogu. I tym samym taki „ kącik kontaktu” i załączenie dwóch-trzech zdań opisu autorów prowadzących bloga albo chociażby głównego koordynatora – nie zaszkodziłoby. Żeby dostać kontakt do osoby odpowiedzialnej za prowadzenie Arbobloga musiałam kontaktować się z główną siedzibą firmy i wysyłać maila z zapytaniem do kilku osób, do których kontakt był akurat podany. Na odpowiedź nie czekałam długo, dostałam ją na drugi dzień, aczkolwiek uważam, że nie powinnam w ogóle mieć takiego problemu i nie każdej osobie mającej interes do autora bloga będzie się chciało fatygować i szukać adresu po stronach głównych firmy. Dlatego powtórzę, że uwzględnienie kontaktu na Arboblogu jest z mojej strony jak najbardziej wskazane.

arboblog

A teraz przejdę do formy prowadzenia bloga i języka, jakim jest pisany blog.

Autorzy konsekwentnie od początku realizują założoną koncepcję charakteru bloga, o której wspominałam na początku czyli : „O reklamie, marketingu i wielu innych sprawach bardzo nieoficjalnie”.

Uważam, że dobrze, iż na początku zamieszczono informację o stylu nieoficjalnym, gdyż niektóre wpisy są wręcz zanadto luzackie i nie wnoszą w zasadzie żadnej godnej uwagi czytelnika z zewnątrz informacji, która wzbogaciłaby jej/jego wiedzę specjalizacyjną.

I mogłyby odepchnąć potencjalnego czytelnika. Ale chodzi tu głównie o wpisy, będące bardziej formą luźnej konwersacji lub zwracania się we wpisie do kolegów z pracy lub składania życzeń na łamach bloga znajomym z grupy ARBO, prezesowi, zamieszczaniu anegdot lub psikusów, jakie sobie nawzajem robią w pracy, gratulowaniu awansów lub wyróżnień i nagród zdobytych przez ludzi z ARBO itd.

I z jednej strony te wpisy faktycznie nie wnoszą nic do poszerzenia mojej wiedzy na tematy, jakich szukam na blogu Arbo, lecz z drugiej strony rozumiem, że jest to świetna forma PR wewnętrznego i na pewno służy podtrzymywaniu kontaktów w grupie zawodowej pracowników ARBO, a tym samym ich lepszej organizacji, aktywizacji i zaangażowaniu w pracę. Poza tym dochodzi owa uwzględniona informacja, że blog jest nie tylko o reklamie i marketingu (choć o tym przede wszystkim), ale również – cytat -„o wielu innych sprawach (…)”, więc w zasadzie nie ma się co czepiać. Swoją drogą sporadyczne wpisy o wspólnych wyjazdach na konferencje, czy organizowanych imprezach integracyjnych – cykliczne Arbogrille, imprezy przebierańców, czy nawet Kiczparty itp. stwarzają świetny obraz grupy ARBOmedia jako z jednej strony pracodawcy, firmy, kojarzącej się z czymś formalnym, a z drugiej umiejętności rozdziału i pogodzenia czasu pracy i czasu zabawy oraz integracji, co nadaje bardzo ludzką i przyjazną „twarz” całemu koncernowi Aż chce się pracować w podobnej atmosferze i w równie zgranej ekipie ludzi, dbających o wspólną integrację i podtrzymujących kontakty osobiste lub wirtualne chociażby poprzez prowadzonego wspólnego bloga.

Zatem koniec końców połączenie zabiegu przeplatania wpisów stricte edukacyjnych o mediach, reklamie, kampaniach itd., z jakich czerpie korzyści czytelnik/klient z zewnątrz a także wewnętrzni pracownicy, z postami mającymi na celu już tylko rozwój dobrego PR wewnętrznego w firmie, nie jest wcale złym pomysłem.

Uważam również, że w ogóle wprowadzenie tego typu narzędzia PR (blog) jako komunikacji w firmie i poza nią, genialnie wpisuje się w całą strategię firmy zajmującej się przecież w głównej mierze Internetem, kreacją reklamy w sieci, marketingiem w Internecie, mediami społecznościowymi itd. A tym samym świadczy o jej spójności.

Poza tym należałoby wspomnieć o jednoczesnym prowadzeniu aktywnego bloga na Facebooku, którego grupa ARBO jest głównym partnerem strategicznym i zajmuje się kreacją i sprzedażą reklam na Fb w Polsce.

Połączenie dwóch narzędzi komunikacji w sieci – bloga i profilu na Fb działa definitywnie na korzyść firmy i urzetelnia jej wizerunek.

Jeżeli chodzi o pejoratywny wydźwięk, na jaki warto zwrócić uwagę to relatywnie mały odzew ze strony czytelników na prowadzonym Arboblogu i niewielki stopień, jeżeli w ogóle jakikolwiek, odzewu w komentarzach.

Warto byłoby przedsięwziąć działania w ramach zaktywizowania czytelników i wciągnięcia ich do dyskusji, żeby blog nie wydawał się w efekcie nazbyt bezosobowy.

Z drugiej strony mamy jednak znacznie większy odsetek komentarzy i większej „żywotności” ze strony czytelników w stosunku do postów Arbo na Facebooku,  który staje się łatwiejszym medium o szybszej możliwości odzewu i reakcji na wrzucanego posta z blogu Arbo przez każdego czytelnika, który dodał się do profilu Arbointeractive Polska na Fb w ikonce „lubię”.

Nie możemy zatem wymagać żeby czytelnik wrzucał ten sam komentarz  i na blogu i pod wpisem na Fb, tracąc tym samym swój cenny czas.

Zatem uznaję, że rozwiązaniem na niewielki odzew w komentarzach na Arboblogu jest jednoczesne prowadzenie profilu grupy na Fb ( choć dopiero od 2009 ), co aktywizuje znacznie większą część osób śledzących nowe wpisy.

Kolejnym punktem mojej recenzji działającym na plus dla bloggerów są wpisy świadczące o zaangażowaniu marki ARBO w sprawy społeczne i zaznaczenie, acz w sposób wcale nie ostentacyjny, swojego zaangażowania w Społeczną Odpowiedzialność Biznesu.

Przykładem mogą być wpisy popierające wspieranie akcji Amnesty International i przypominanie tutaj o skuteczności pisania listów w celu uwolnienia więźniów sumienia, z perswazyjnym „Pisz!” -> pochwalam

Podobnym przykładem jest zamieszczanie zdjęć z organizowanych akcji charytatywnych przez Grupę ARBOmedia, jak odwiedzanie domów dziecka przez pracowników firmy w przebraniu mikołajów z prezentami w czasie świątecznym, czy „miękkie” nakłanianie na oddawanie 1% podatku na chore dzieci.

Ponownie – bardzo dobry ruch PR-owy ze strony bloggerów. Niby są to krótkie, zwięzłe, niewinne wpisy, ale otwierają oczy czytelnikowi lub lepiej – potencjalnym klientom firmy na to, iż grupa Arbo jest przyjazna wobec warstw społecznych mniej uprzywilejowanych i angażuje się w pomoc dla potrzebujących.

Kolejnym punktem, który z początku mnie raził i uważałam, że będzie stanowił przeszkodę w czytaniu bloga jest wspomniana juz wcześniej mnoga liczba bloggerów (wielość autorów), dokonujących wpisy. Jednak w zasadzie to, co wydawało się być przeszkodą okazało się zaletą, gdyż autorzy mniej więcej zachowują podobny styl pisania, z kilkoma wyjątkami nad wyraz „jajcarskich” wpisów ( nie do końca potrzebnych ), więc nie ma aż tak dużej niespójności we wpisach i charakterze prowadzonego bloga. A do tego każda z osób pisze o czymś, o czym posiada lepszy zasób wiedzy w danej tematyce w branży, ponieważ akurat w tym się specjalizuje, niż jakby miała to robić jedna i ta sama osoba tylko i wyłącznie dla zachowania czystej koncepcji „jednego bloggera”.

Poza tym wiem, że nad wpisami czuwa jeden główny koordynator wyznaczony do opieki nad blogiem, Pani Marta Dzikiewicz, PR & Market Research Manager w ARBOmedia Polska, do której dostałam kontakt, jako do głównej osoby odpowiedzialnej za Arbobloga. Zatem takie rozwiązanie z ogarnianiem ewentualnego chaosu na blogu poprzez powołanie jednej osoby trzymającej nad wszystkim pieczę jest jak najbardziej na miejscu w ramach prowadzenia bloga „mnogiego” i tym samym w pełni mnie satysfakcjonuje.

Kolejnym ciekawym zabiegiem scalającym treść bloga w całość jest zamieszczanie tzw. podsumowań kwartałów i tego co się działo najważniejszego w minionych miesiącach, z wyróżnianiem kompleksowych wywiadów środowiskowych.

Teksty zawarte na blogu nie są za długie i sprawnie się je czyta. Mamy również sporo odesłań do linków wideo i dużo zamieszczanych zdjęć ( szczególnie z tych imprez integracyjnych godnych pozazdroszczenia ). Uważam, że taka forma kompozycyjna jest bardzo pożądana i wnosi świeży powiew innowacyjności na bloga, który właśnie o innowacjach między innymi ma traktować. Do tego autorzy potrafią utrzymywać w miarę cykliczne wpisy, zwykle kilkanaście postów w miesiąca. Zdarzały się miesiące o mniejszej częstotliwości zamieszczanych informacji, zaledwie kilku wpisach w miesiącu, ale nie powoduje to rażącego ubytku na zdrowiu bloga jako całości.

Dla mnie osobiście najważniejszym punktem ze względu na zamieszczaną treść postów są powiadomienia o konferencjach, warsztatach, szkoleniach z ramienia Arbomedia czy spotkaniach, w których uczestniczą przedstawiciele grupy. Przykładem nawiązującym również do CSI ( ww.) jest np. angażowanie się Arbomedia w szkolenia we współpracy z AIESEC dla studentów SGH z zakresu reklamy ambient, outdoru, niestandardowych form promocji, guerilla marketingu itp. Co pozytywnie świadczy o wychodzeniu na przeciw potrzebom zdobywania praktycznej wiedzy przez młodych, głodnych wiedzy studentów i umożliwianie im uczenia się od doświadczonych najlepszych. Mnie, jako studentce ( jeszcze przez chwilę ) podobne akcje bardzo się podobają.

Dodatkowo na blogu można natrafić na nieliczne co prawda, ale zawsze, konkursy organizowane przez grupę Arbo jak np. Konkurs dla młodych talentów na najlepszą pracę magisterską z tematyki marketingu internetowego. Taka forma wychodzenia do czytelnika i nawiązywania interakcji poprzez aktywizację szczególnie ludzi młodych, studentów również rozbrzmiewa pozytywnymi skutkami.

Co więcej bardzo istotne jest dla mnie, z punktu widzenia czytelnika Arboblogu, udostępnianie prezentacji z warsztatów i konferencji i dodawanie ich na Slideshare z konta Arbomediów, skąd z łatwością każdy zainteresowany może je sobie ściągnąć. Prezentacje przygotowane są bardzo profesjonalnie i służą bogatą wiedzą na temat reklamy w Internecie, Brandmarketingu/Brand Advertisingu, prowadzenia kampanii, efektownego marketingu, ambientu, virali, guerilla itp. Zatem jak ktoś nie mógł być na ogólnopolskiej konferencji czy zamkniętych warsztatach, to i tak Grupa Arbo udostępni materiały warsztatowe i do tego uraczy nas relacją z takiej konferencji czy warsztatu. Jak dla mnie bomba;)

Szczególny nacisk we wpisach w roku 2010 Arboblogerzy położyli na Facebook – jako okrzyknięte medium roku 2010, które najbardziej zmieniło rzeczywistość i ustanowiło na polskim rynku nowe trendy i standardy jakości. Świadczy to oczywiście bardzo dobrze o grupie i jej nadążaniu za zmieniającymi się trendami w mediach i tzw. „ byciu na czasie”

oraz płynnym reagowaniu na potrzeby rynku i potrzeby nowych tematów szkoleń.

Na szczególną uwagę zasługuje seria warsztatów przygotowywanych w ostatnich miesiącach przez Arbomedia pod tytułem Facebook NOW. Są to warsztaty skupione na temacie wykorzystania mediów społecznościowych w różnych branżach – np. motoryzacyjnej, skąd również udostępniane są prezentacje. Do tego na blogu pojawia się coraz więcej wywiadów o social media („ Jak zaistnieć w SM?”) , załączników do artykułów z magazynów branżowych,

czy case study z konferencji i szkoleń. Choć tu bym zachęcała bloggerów z Arbo do prezentowania zdecydowanie więcej przykładów case studies, bo tych ciągle mało.

I tak, zawsze jak wynajdę małą cząstkę , do której się mogę ewentualnie przyczepić, to zaraz w ramach równowagi znajduję kolejny pozytyw, który natychmiastowo niweluje ten ujemny niuans. A mianowicie, uważam, że warto pochwalić również Arbobloga za wykorzystanie kolejnej formy narzędzia PR w komunikacji miedzy firmą a czytelnikami i potencjalnymi klientami – czym jest powiadomienie na blogu o uruchomieniu przez grupę ARBOinteractive ARBOnewslettera. Jego zadaniem jest prezentowanie wiadomości dotyczących wszystkich obszarów działalności grupy, jak reklama display, reklama behawioralna, SEM, wideo online, intekst, czy kreacja internetowa.

„Odświeżony ARBOnewsletter adresowany jest zarówno do klientów grupy, jak i wszystkich zainteresowanych nowościami i trendami w reklamie internetowej. Poza doniesieniami z ARBOinteractive  udostępnia podstawowe statystyki internetowe, raporty i analizy.”

Po raz kolejny uważam to za bardzo udany krok na drodze dialogu ze środowiskiem zewnętrznym przez grupę Arbointeractive.

Podsumowując z kolei charakter wpisów na blogu w ciągu tych ponad 3 lat to da się zauważyć, że rok 2007 na blogu to jeszcze raczkowanie i poszukiwanie pomysłu i koncepcji na siebie. Rok 2008 to juz wyraźna poprawa i zamieszczanie ciekawszych linków do niekonwencjonalnych sposobów promocji i kampanii reklamowych itp. Natomiast wnikliwsze wpisy, wiwisekcje i śledzenie kampanii reklamowych w Polsce i za granicą ruszyły w zasadzie pełną parą w roku 2009. W tymże także roku, Arboblog otrzymał wyróżnienie specjalne dla najlepszego blogu roku w kategorii interaktywnej, przyznane w uzasadnieniu za „pasję, zaangażowanie i wytrwałość autorów bloga”. Nie można nie zauważyć, że owo wyróżnienie stało się w dużej mierze motywatorem do kontynuowania bloga, urozmaicania go i udoskonalania, co widać wyraźnie we wpisach poczynionych w roku 2010.

Metamorfoza Arbobloga na przestrzeni tych ponad 3 lat jest naprawdę niebywała, i można mieć tylko nadzieję, że co roku tę swoją niebywałość Arboblogerzy będą udowadniać w sieci na nowo.

Generalnie uważam, że mimo małych potknięć i kilku minusów, jakie znalazłam w prowadzeniu bloga, całość Arbobloga broni się z punktu widzenia PR-u i podejścia wizerunkowego w stosunku do całej Grupy Arbo, z którą nie tylko się uzupełnia, lecz przede wszystkim zachowuje spójną tożsamość.

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]

Do zobaczenia w Afryce [recenzja]

Posted on

Blog „Pożegnanie z Afryką” sam siebie tytułuje mianem „pierwszego w Polsce bloga o kawie”. Jednocześnie reprezentuje on wirtualnie pierwszą polską sieć specjalistycznych sklepów z kawą, która rozpoczęła działalność w 1992 roku w Krakowie, a od 1993 roku również w 20 innych polskich miastach, m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Olsztynie czy Białymstoku.

Redagowany od czerwca 2008 roku blog firmowy jest częścią dużego przedsięwzięcia, w skład którego wchodzą również: strona internetowa firmy „Pożegnanie z Afryką”, sklep online (powstał w tym samym czasie co blog) oraz wirtualne muzeum kawy.

Strona ta upowszechnia wiedzę o znanym w Polsce od XVII wieku, szlachetnym i jednocześnie popularnym napoju, jakim jest kawa. Od czasu do czasu na blogu można znaleźć też wątki związane z innymi napojami pochodzenia roślinnego. Wspomniana tematyka poruszana jest w sposób bardzo szeroki.  „Pożegnanie” ma charakter zarówno poradnikowy, jak i popularnonaukowy. Nie brakuje tu również informacji kulturalnych związanych z tematami około-kawowymi (dział muzyczny„kawa i winyl”).  Od listopada 2009 bloga wzbogacono o cotygodniowe notki na temat herbaty, od czasu do czasu również wina.

Przede wszystkim jednak blog „Pożegnania…” jest doskonałą wizytówką całej firmy. Nie bez powodu został też laureatem III nagrody dla bloga firmowego 2008 w kategorii „blogi młode”. Nie dość powiedzieć, że strona na owo wyróżnienie w pełni zasługuje, ale i od tego czasu da się zauważyć na niej wiele pozytywnych zmian. Pierwsze wrażenie, które pozostaje na długi czas, podpowiada, że to blog tworzony z pasją i – przede wszystkim – rozległą wiedzą, którą w ciekawy i przystępny sposób się na nim podaje.

Blog redagowany jest obecnie przez pracowniczkę krakowskiego „Pożegnania z Afryką”, Marzenę Błaszczyk. Wcześniej, od czasu powstania strony, opiekowały się nią jeszcze dwie osoby związane ze sklepami ulokowanymi w innej części Polski, w tym w stolicy.

Od strony technicznej blog prowadzony jest bardzo czytelnie i przejrzyście. Poszczególne notki grupowane są w kategorie, jak np. „informacje”, „ciekawostki”, „porady praktyczne”, „sztuka” oraz odpowiednio tagowane.  Poza ciekawymi linkami ( jak np. strona podróżnicza „Afryka Nowaka”) autorka wykorzystuje różnorodne narzędzia i najpopularniejsze dziś kanały komunikacyjne, takie jak facebook. Gołym okiem widać spory nakład pracy włożony w regularnie wykonywany research, śledzenie branży i wszelakich nowinek, umieszczanie cytatów medialnych oraz reagowanie na codzienne informacje z kraju i ze świata (jak np. ciekawy wpis z 13 października 2010 pt. „Kawa dopalaczem?”).  Liczba miesięcznych wpisów waha się średnio od 10 do 15 – jak na blog dotyczący dosyć wąskiej dziedziny, to całkiem niezły wynik.

pozegnanie_z_afryka

W kogo celuje autorka bloga? Zarówno w zapalonego kawosza, jak i w mniej gorliwego, ale spragnionego wiedzy o kulturze picia kawy i związanych z nią obyczajach internautę. Wydaje się, że nawet przypadkowy gość na blogu „Pożegnania” zostanie przekonany do tego, by odwiedzić go po raz kolejny.  Przejrzysty język komunikatów i lekki styl, przy jednoczesnym profesjonalizmie i bogatej wiedzy o poruszanej tematyce – to powody, dla których „kawowe” wpisy czyta się z dużą przyjemnością.

Niezależnie od tego, w którym momencie dołączymy do czytelników „Pożegnania”,  zawsze natrafimy na jakąś ciekawą informację, nierzadko opatrzoną  filmikiem czy zdjęciem lub wokół nich zbudowaną. Jeśli pokusimy się o zamieszczenie własnego komentarza czy pytania, możemy być pewni informacji zwrotnej. Po analizie wpisów widać, że jest to blog interaktywny – autorka dba o kontakt z odbiorcą i chętnie taką relację podtrzymuje. Jedyną bolączką strony jest stosunkowo niewiele komentarzy pod notkami. Widać dosyć skromną, stałą grupę czytelników, których liczba raczej nie ulega zmianie. Być może lepszym wyjściem na zbadanie zainteresowania stroną  i monitorowanie jej popularności byłby licznik odwiedzin lub zwykła księga gości.

Podsumowując, dzięki tak sprawnemu redagowaniu bloga, firma ma spore szanse na swoje marketingowe powodzenie.  Lektura wpisów skutecznie przekonuje, by  zajrzeć do wirtualnego bądź też tradycyjnego sklepu z kawą sygnowanego ową marką. Lepiej jednak nie zwlekać z wizytą w najbliższej pijalni i samemu oddać się rozkoszy wypicia filiżanki aromatycznej, świeżo zmielonej kawy. Aż ma się ochotę powiedzieć: „Do zobaczenia w Afryce”.

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]

Smakowicie z firmą Paclan [recenzja]

Posted on

Nowoczesna pani domu, kobieta łącząca obowiązki żony i matki z wyzwaniami zawodowymi, po całym dniu pracy, opieki nad dzieckiem i gotowania, której to czynności oddaje się z prawdziwą przyjemnością, raz na kilka dni zasiada przed monitorem swojego komputera, by podzielić się z innymi internautami opowieścią o tym, co ciekawego ostatnimi czasy przytrafiło się w jej kuchni. Owocem tego dzielenia okazuje się blog o wdzięcznie brzmiącej nazwie Historie Kuchenne.

Taki sielski scenariusz wydarzeń, kreuje dla nas firma Paclan – producent woreczków śniadaniowych, worków na śmieci, folii aluminiowej oraz innych tego typu wynalazków, których obecności w kuchni nikt nie zauważa, do czasu, gdy znienacka nie zabraknie ich akurat wtedy, gdy są najbardziej potrzebne.

historie kuchenne

Wracając do Historii Kuchennych… Blog tworzy niejako samodzielną, oderwaną od tej firmowej, stronę internetową, która żyje własnym, bardzo zresztą aromatycznym, życiem.

Wspomniana wcześniej pani domu, której nie sposób nie polubić, wprowadza nas w tajniki gotowania, smażenia i pieczenia sprawiając, że niejednemu, na samą myśl o jedzeniu, przysłowiowa „ślinka cieknie”. Na stronie znajdziemy sporo przepisów, wśród których każdy łasuch – bez względu na swoje kulinarne upodobania, znajdzie coś dla siebie. Każdy przepis pojawia się przy okazji krótkiej historii z nim związanej, która swoim żartobliwym i lekkim tonem przyjemnie wprowadza nas w klimat ciepłej, kuszącej zapachami, domowej kuchni. Opatrzony jest przy tym smakowitymi zdjęciami, co świetnie wpływa na wizualizację strony. Warto zaznaczyć, że zamieszczone przepisy wcale nie wymagają od czytelnika wielkich zdolności kulinarnych, co czyni blog bardzo przydatnym i przyjaznym.

Obok wspomnianej, szerokiej gamy przepisów, znajdziemy m.in. nowinki dotyczące wystroju i aranżacji kuchennych wnętrz, praktyczne porady, zabawne filmiki i zdjęcia, czy po prostu luźne rozważania na temat życia rodzinnego i nie tylko. Przystępny język, którego do opisywania swoich kulinarnych przygód używa autorka, jest mieszaniną żartu, kuchennego slangu i odrobiny ironii, co całkiem nieźle komponuje się z tematyką całości.

Warto zauważyć, że blog doskonale spełnia cel, do którego został stworzony – poprzez wpisy dotyczące sposobów na zachowanie w domu porządku, które – co należy zaznaczyć, wcale nie pojawiają się z przesadną częstotliwością, opowiada o nowościach produktowych firmy Paclan, a robi to w sposób na tyle umiejętny, że odbiorca – choć jest świadom faktu, że ma do czynienia z reklamą, nie odbiera jej jako natarczywej sugestii kupna.

Choć początkowo blog może wydać się odrobinę chaotyczny pod względem zróżnicowania tematycznego, to dzięki zakładkom takim jak np.: dom, kuchnia, inspiracje czy porządki, czytelnik – bez konieczności wertowania wszystkich wpisów, może odszukać wyłącznie te, które dotyczą interesującej go sfery. Tym samym strona staje się bardziej przejrzysta i uporządkowana.

Blog prowadzony jest systematycznie, nowe wpisy pojawiają się co kilka dni – nie za często i niezbyt rzadko, w sam raz, by jak na jakiś czas zaglądnąć na stronę i nadrobić ewentualne zaległości w czytaniu, nie męcząc się przy tym zanadto.

Czytając Historie Kuchenne oddałam się chwili niewątpliwej przyjemności. A ponieważ czekoladowe muffinki, które upiekłam w rezultacie „badań terenowych” prowadzonych na potrzeby niniejszej recenzji, wyszły całkiem nieźle, firmie Paclan wystawiam ocenę bardzo dobrą. I czekam na kolejne słodkie przepisy…

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]

Mydło i powidło [recenzja]

Posted on

Czekoladowa babeczka, kawowa maska, malinowa kostka – to nie pyszności do schrupania, ale do kąpieli. Blog internetowej drogerii mydlandia.pl pokazuje mydełka i pachnidła o przeróżnych kształtach, formach i zapachach.

Na blogu wyróżnione są trzy kategorie: nowości, ogólna i zmiany w sklepie. W dziale nowości pokazują się nowinki kosmetyczne, które są dostępne w internetowej drogerii. W dziale ogólnym na wpisy składają się niemal wyłącznie ogłoszenia konkursów i ich wyników. Za napisanie opinii o kosmetykach można wygrać pojedyncze produkty, zestawy kosmetyków czy ręczników. Opinie te nie są jednak publikowane na blogu, a na stronie sklepu. Przez to układ wpisów to na przemian ogłoszenie konkursu i ogłoszenie wyników. Zmiany w sklepie to udogodnienia wprowadzone dla klientów drogerii oraz informacje dotyczące rabatów  przy zakupach.

mydlandia blog

Szata graficzna bloga jest spójna z tą sklepową. Może nawet nie tyle spójna co dokładnie taka sama, przez co trudno odróżnić sklep od bloga. Jest przejrzysta i łatwo się po niej poruszać, ale jednocześnie jest nudna. Prezentowanie fantazyjnych kosmetyków, jak czekoladowe babeczki do kąpieli, można pokazać ciekawiej i bardziej fantazyjnie (przykładam może być sklep łotewskich producentek mydeł stenders.pl). Brakuje również konsekwencji w kategoryzacji wpisów. Lepiej byłoby podzielić wpisy według zastosowania prezentowanych kosmetyków, znacznie ułatwiło by to nawigację po stronie. Same wpisy pojawiają się regularnie, kilka razy w miesiącu, jednak jak już wspomniałam wpisy to zazwyczaj ogłoszenia konkursowe albo o rabatach do wykorzystania na Mydlandii.

Pod wpisami zwykle nie ma komentarzy, co czyni blog bezosobowy w pewnym sensie. Warto zmobilizować czytelników do komentowania. Pierwszym krokiem może być rozstrzyganie konkursów na blogu, nie na stronie sklepu. Jeden z wpisów można poświęcić na samo funkcjonowanie drogerii internetowej, by klienci mogli stworzyć forum o zaletach i wadach kupowania kosmetyków przez internet, by swoimi radami usprawnili działanie sklepu.

Początkowo na blogu publikowano propozycje kosmetycznych prezentów, prezentowano najchętniej kupowane produkty. Dzięki temu wpisy inspirowały to zakupów. Ostatnie miesiące na blogu mydlandii.pl to niemal wyłącznie ogłoszenia konkursowe.

Aby blog Mydlandii bardziej wspierał ją wizerunkowo i PRowo wróciłabym do charakteru poradnikowego, co podniosło by też jego użyteczność. Warto na blogu (nie tylko w sklepie) umieszczać opinie i recenzje czytelników, by inni mogli skomentować i dodać własne (podobnie jak robią to portale kafeteria.pl czy zeberka.pl). Warto umieszczać również porady ekspertów, dermatologów, wizażystów, którzy jednocześnie polecać będą kosmetyki dostępne na mydlandii.pl.

Mydlandii udało się zaklepać świetną, mydlaną nazwę dla swojego bloga. Brakuje w nim jednak spójności, usystematyzowania i kategoryzacji wpisów. Największym minusem jest brak charakteru bloga. Niby wiadomo o czym jest pisany, ale nie ma w nim nic, co może utrzymać czytelnika i sprawić, że będzie jego stałym gościem. Blog chciałby być o mydle, a niestety jest jedynie o powidłach.

[Niniejsza recenzja jest częścią projektu „Blog jako narzędzie PR”. Recenzje i wywiady blogów mają służyć wymianie wiedzy i dyskusji na temat zastosowania blogów przez profesjonalistów PR w Polsce.]